Przejdź do głównej zawartości

7 miesięcy zmian


Opublikowanie tego wpisu planowałam już kilka miesięcy temu, jednak chciałam poczekać aż zakończę kurację. Jak mogliście zauważyć na zdjęciach, moja twarz nie była idealna. Pomimo makijażu, można było zauważyć na niej niedoskonałości.
Swoją walkę z trądzikiem rozpoczęłam kilka lat temu, będąc w gimnazjum. Z wiekiem zaczęło mi to coraz bardziej przeszkadzać. Zużyłam kilkadziesiąt opakowań maści, kremów, zmieniałam lekarzy. Jednak ostatecznie nie pozbyłam się problemu. Gdy moja pani dermatolog zauważyła, że nie otrzymujemy zamierzonych skutków, to po konsultacji ze mną, zadecydowała się na zastosowanie Izoteku. Poinformowała mnie o możliwych skutkach ubocznych, a raczej o tych najbardziej typowych, oraz o przestrzeganiu kilku zasad. Lek jest sprzedawany na receptę, dlatego nie macie co iść od razu do apteki by go kupić. Wszystko zależy od Waszych wyników badań, które są najpierw robione. Po ich przeanalizowaniu lekarz podejmuje decyzję czy lek będzie zażywany czy też nie.
Kuracja trwa od 6 miesięcy do roku i tylko przyjęcie pełnej dawki daje (prawie) 100% pewność, że zakończy się ona sukcesem. Dawka jest dostosowana do wagi pacjenta. W moim przypadku leczenie trwało ponad 7 miesięcy.


Z perspektywy czasu bardzo się cieszę, że podjęłam się tej kuracji. Nie ukrywam, że były momenty kiedy miałam ochotę ją zakończyć. Miałam dość częstych bólów mięśni, pleców, głowy, osłabienia, zawrotów głowy czy senności. Bywały dni gdy nie miałam siły wstać z łóżka. Do unikania słońca, stosowania kremu z filtrem 50 czy suchości ust można szybko się przyzwyczaić. Należy przez cały czas dbać o usta, nawilżać je. W moim przypadku najlepiej sprawdziły się pomadki z Neutrogeny, zarówno ta klasyczna jak i ta z maliną nordycką. Używałam także masełek z Nivea. Zawsze musiałam mieć balsam do ust w torebce, bo w przeciwnym razie moje usta pękały do krwi.
Najgorsze z całego leczenia było zapalenie spojówek. Pojawiło się ono z dnia na dzień i sprawiło, że mogłabym straszyć w Halloween, niestety nie zgadzał się termin. Męczyłam się z tym dłużej niż z normalnym zapaleniem spojówek- ponad dwa tygodnie.
Również suchość skóry jest uciążliwa, ponieważ bez odpowiedniego nawilżenia twarzy oraz reszty ciała było bardzo widać suche skórki, a złuszczający naskórek pozostawał na ubraniach. Do zmniejszenia tego problemu polecam Wam do twarzy krem z Ziaji z serii liście manuka, a do ciała balsam z Neutrogeny. Oba produkty szybko się wchłaniają i idealnie nawilżają skórę.


W czasie kuracji i po jej zakończeniu robiłam też kilkakrotnie badania krwi. Zauważyłam niewielkie podniesienie cholesterolu oraz obniżenie poziomu bilirubiny.
Głównym przeciwskazaniem jest ciąża- kobiety nie mogą też starać się o dziecko około miesiąc po zakończeniu kuracji. Stosowanie izotretynoiny w okresie ciąży jest bezwzględnie zakazane. Istnieje bardzo duże ryzyko powstania ciężkich wad rozwojowych u płodu, m.in.: zniekształcenie twarzy, wady OUN, ucha zewnętrznego, oka, układu sercowo- naczyniowego. W dodatku częściej występują poronienia samoistne. Jeżeli podczas leczenia kobieta zajdzie w ciążę, leczenie musi być przerwane.
Co ważne, w trakcie leczenia nie można być dawcą krwi ani miesiąc po jego zakończeniu. Występuje też ryzyko zaburzeń widzenia zmierzchowego, dlatego należy zachować szczególną ostrożność podczas prowadzenia pojazdów mechanicznych nocą.


W trakcie kuracji przeczytałam co inni napisali o swoim leczeniu. Wtedy też zaczęłam mieć po raz kolejny wątpliwości, czy dobrze zrobiłam, że zaczęłam kurację, a co jeśli to nie zadziała. 
Z ulotki możemy też przeczytać, że izotretynoina może powodować problemy psychiczne, nasilenie depresji, lęku, zmian nastroju, uczucie pustki, płaczliwość, smutek, myśli samobójcze, próby samobójcze, a nawet samobójstwa! Po przeczytaniu tego zaczęłam się poważnie zastanawiać nad tym lekiem. Ilość skutków ubocznych, które mogą wystąpić jest niewiarygodna.

Czy teraz gdybym miała ponownie podjąć decyzję o rozpoczęciu leczenia zgodziłabym się? Jeśli mam być szczera to nie wiem. Jestem zadowolona z efektu końcowego, z tego jak wygląda moja twarz. Aktualnie wychodząc z domu czuję się bardzo dobrze bez makijażu, o wiele lżej. Pełny makijaż wykonuję tylko na większe wyjścia oraz gdy odczuwam taką potrzebę. Jednak wspominając cały ten czas kuracji mam mieszane uczucia. Mimo wszystkich skutków ubocznych, które wystąpiły chciałam zakończyć leczenie, by wiedzieć czy miało ono sens.

Jeśli Wy także mieliście styczność z tym lekarstwem to chętnie poznam Wasze opinie na ten temat.

Miłego dnia,
Trzymajcie się, M.





Komentarze

  1. Cieszę się, że ktoś napisał jak to wygląda, masz może zdjęcia przed i po kuracji? Podobno można brać malutkie dawki tego leku cały czas żeby skóra cały czas była ładna. Ja używałam Cosmelanu na zmiany trądzikowe i potem laser. Kuracja droga ale na pewno mniej ingerująca w funkcjonowanie organizmu no i również trwała. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia będą w najbliższym wpisie ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

A może czekoladę?

Czekoladę mogę jeść całymi dniami, o każdej porze dnia i nocy. Im  większa tabliczka tym lepiej :) Jednak ta czekolada nie należy do jadalnych- przynajmniej ja nie próbowałam. Pomimo tego i tak zaliczam ją do kategorii, którą uwielbiam- PALETY CIENI <3

Mam dwadzieścia jeden lat i kocham swoje życie

Tak, to właśnie dzisiaj, dwadzieścia jeden lat temu przyszłam na świat. Tamten czas pamiętam tylko ze wspomnień rodziców, którzy zawsze mówią o powodzi i problemach z dojazdem. To właśnie w ten dzień lubię oglądać zdjęcia z czasu gdy byłam młodsza. Cieszę się, że wtedy wywoływało się cały film i zdjęcia są na papierze, bo ma to swój urok.  * Nie wiem czy też tak macie, ale ja wolę zapisywać swój wiek słownie, bo nie odczuwam tego, ile lat już mam. Dwadzieścia jeden to nie jest jeszcze starość, ale gdy zdam sobie sprawę jak ten czas szybko mija, to nim się obejrzę, to czterdziestka na karku jak nic. * Dla mnie 5 lipca to normalny dzień tygodnia, dzień jak każdy inny. Dlatego od kiedy pracuję to nie biorę wolnego. Zachowuję się jak gdyby nigdy nic i cieszę się z faktu, że o moich urodzinach wie zaledwie kilka osób. Nie wiem jak Wy ale ja wolę kilka szczerych życzeń niż składanych na siłę, bo przecież tak wypada. Gdyby ktoś, kilka tygodni temu, zadał mi pytanie czy jestem zadowolona ze s…

Czy to już pracoholizm?- moja historia

Kolejny dzień wygląda tak samo, poświęcony tylko pracy, bo przecież nie ma nic poza nią. Każda wolna chwila poświęcona na pracę, niby pod pretekstem bycia na bieżąco ze wszystkim, bycia jak najlepszą.