Przejdź do głównej zawartości

"Jak Ty znajdujesz na wszystko czas?"

Będąc kilka dni temu w pracy, znajoma powiedziała mi, że czytała mojego bloga. W trakcie naszej krótkiej rozmowy padło pytanie: "Jak Ty to robisz, że znajdujesz czas na pracę, bloga i studia?". Gdy powiedziała, że mnie podziwia przez to, poczułam się zmieszana. Nie uważam, żebym była wzorem do naśladowania jeśli chodzi o maksymalne wykorzystywanie doby. Jak sami mogliście zauważyć, nie zawsze udaje mi się to wszystko połączyć. Skutkuje to często brakiem wpisów, bo przez inne obowiązki odbija się to na blogu. Nie ukrywam, że jestem zła gdy zaniedbuję bloga i Was, ale nie chcę też pisać pod presją czasu i z obowiązku. Najbardziej lubicie czytać wpisy, które są w stu procentach dopracowane, z których i ja jestem bardzo zadowolona. Nie będę ukrywać, że powstanie takiego wpisu zajmuje mi kilka godzin. Dlatego gdy mogę dziennie przeznaczyć tylko godzinę czy dwie na pisanie to musi mi to wystarczyć i kończę wpis na drugi czy trzeci dzień. Nie odbierajcie tego jako narzekanie, bo nie narzekam. Jakby pisanie nie sprawiało mi tyle radości to nie robiłabym tego. Chcę Wam tylko uświadomić, że taki wpis powstaje nie w dziesięć minut, a kilka godzin. Zdarza się, że zaczynam pisać go już w tramwaju czy autobusie, na telefonie. Bywało też tak, że pisałam na zajęciach na kartce, bo przepisanie to już tylko formalność.
Jeśli myślicie, że codziennie budzę się z energią do życia i zamiarem przenoszenia gór to jesteście w dużym błędzie. Jak każdy człowiek mam gorszy dzień, a czasami nawet kilka takich dni. Nie będę ukrywać tego przed Wami, bo cenię sobie szczerość, a także ten wpis nie miałby sensu. Jeżeli mam już gorszy dzień to staram się zrobić to co muszę, wówczas nie wymagam od siebie więcej. Próbuję wtedy odpocząć i poczytać książkę czy obejrzeć serial/film, bo na co dzień nie mam zazwyczaj na to czasu. Przepraszam, miałabym ten czas gdybym bezmyślnie nie scrollowała Facebooka czy Instagrama. Nie byłoby nic złego w tym, ale zauważyłam już, że zamiast piętnaście minut poczytać książkę, to ten czas, a nawet więcej, spędziłam przeglądając Internet. Jeśli zmarnowałam już pół dnia, to staram się wykorzystać pozostałą część doby, by cały dzień nie był stracony. O swoich sposobach na wyciskaniu z doby jak najwięcej pisałam już wcześniej i dalej je stosuję.
Z moich obserwacji wynika, że bardziej zorganizowana jestem kiedy na mojej głowie mam dużo rzeczy do zrobienia, gonią mnie terminy i wiem, że nie ma czasu na bezsensowne przeglądanie Internetu. Wtedy jestem zorganizowana jak nigdy, ale chyba nie tylko ja tak mam ;))
Co w sytuacji kiedy mam wakacje i część studenckich obowiązków porzuciłam do października? Staram się mieć stały harmonogram dnia- mam tu na myśli porę wstawania i chodzenia spać. Oprócz tego, rano zapisuję sobie na zwykłej karteczce co chcę w danym dniu zrobić, żeby o niczym nie zapomnieć. Z racji, że są to wakacje, to jeśli nie zdążę czegoś zrobić dzisiaj to odkładam to na kolejny dzień. Pamiętajcie, nie ma co przesadzać i robić wszystko do wycieńczenia organizmu. Lepiej przełożyć coś na kolejny dzień i poświęcić więcej czasu na sen. Nie mam tutaj na myśli dwunastu godzin snu, a chociaż sześć. W jednej z książek przeczytałam, że pomiędzy godziną dwudziestą drugą a dwudziestą trzecią powinniśmy kłaść się spać i wstawać przed szóstą. Wówczas wstawanie jest o wiele łatwiejsze niż w późniejszych godzinach. U mnie to wygląda tak, że jak dzwoni budzik (nieważne o której godzinie) jestem nieprzytomna. Dopiero po pięciu minutach budzę się i zaczynam normalnie funkcjonować. Zastanawiam się wtedy, dlaczego sobie to zrobiłam i mam zajęcia czy pracę w godzinach porannych. Jednak odpowiedź przychodzi równie szybko: by mieć resztę dnia wolną. Nie przekładajcie też wszystkiego na kolejny dzień, bo w następnym dniu nie zdążycie zrobić nawet połowy. Złoty środek w tym wszystkim jest najważniejszy.

Na moim przykładzie możecie zauważyć, że jeśli się chce to można zrobić więcej. Teraz staram się pisać regularnie, by wpis ukazał się dwa razy w tygodniu, a dawniej bywało to różnie. Widzicie więc, że nie mam jakiś nadludzkich mocy, a moja doba trwa tyle samo co wasza.
Chciałabym czasami móc wydłużyć dobę by zrobić jeszcze więcej, bo mam świadomość ile jeszcze mogłabym zrealizować.
Może jestem zbyt krytyczna wobec siebie, ale nadmierny perfekcjonizm zobowiązuje :D

Miłego dnia,
Trzymajcie się, M.

Komentarze

  1. Świetnie, że udaje Ci się to wszystko łączyć! To dodaje kolorów i niezapomnianych momentów w życiu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie ze umiesz to wszystko pogodzic choc napewno nie jest latwo organizacja to podstawa napewno

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak to jest, ale u mnie też, gdy mam dużo rzeczy na głowie to udaje mi się je poukładać i sporo zrobić. A gdy jest ich mniej to gdzieś ten czas przepływa między palcami.... To też może kwestia wyboru. Ja np. wolę wyjechać na weekend, niż robić wielkie sprzątanie w sobotę. Godzę się z tym, że nie prasuje ręczników czy ścierek. Takich wyborów dokonałam w życiu wiele. A teraz jak ty, pisze bloga, mam dom i pracę która angażuje bardzo, nie tylko w firmie... Ale nie narzekam. Nienawidzę nudy, udawania że się coś robi. Choć z drugiej strony przez weekend potrafiłam przeczytać jedną z części Millenium Larssena...

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam, mam wrażenie, że jednak cały czas jesteś sprężona do działania - nawet w czasie wakacji. Weź od czasu do czasu na luz :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj na wszystko to się nie da <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam rodzinę, w tym dzieci i koty, prowadzę bloga, pracuję zawodowo i udzielam się charytatywnie. Na wszystko się znajdzie czas, o ile się chce, ale trzeba też znaleźć czas na odpoczynek, który daje energie na działania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam, ja ledwo ogarniam codzienność z córkami i blogiem. Praca zawodowa? Podziwiam mamy pracujące i blogujące zarazem 😍

      Usuń
  7. Jako mama małych dzieci wiem, jak niełatwo ogarnąć dobę 😉 ważne, że robisz to, co lubisz, w zgodzie z sama sobą. 🙂

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Mam dwadzieścia jeden lat i kocham swoje życie

Tak, to właśnie dzisiaj, dwadzieścia jeden lat temu przyszłam na świat. Tamten czas pamiętam tylko ze wspomnień rodziców, którzy zawsze mówią o powodzi i problemach z dojazdem. To właśnie w ten dzień lubię oglądać zdjęcia z czasu gdy byłam młodsza. Cieszę się, że wtedy wywoływało się cały film i zdjęcia są na papierze, bo ma to swój urok.  * Nie wiem czy też tak macie, ale ja wolę zapisywać swój wiek słownie, bo nie odczuwam tego, ile lat już mam. Dwadzieścia jeden to nie jest jeszcze starość, ale gdy zdam sobie sprawę jak ten czas szybko mija, to nim się obejrzę, to czterdziestka na karku jak nic. * Dla mnie 5 lipca to normalny dzień tygodnia, dzień jak każdy inny. Dlatego od kiedy pracuję to nie biorę wolnego. Zachowuję się jak gdyby nigdy nic i cieszę się z faktu, że o moich urodzinach wie zaledwie kilka osób. Nie wiem jak Wy ale ja wolę kilka szczerych życzeń niż składanych na siłę, bo przecież tak wypada. Gdyby ktoś, kilka tygodni temu, zadał mi pytanie czy jestem zadowolona ze s…

A może czekoladę?

Czekoladę mogę jeść całymi dniami, o każdej porze dnia i nocy. Im  większa tabliczka tym lepiej :) Jednak ta czekolada nie należy do jadalnych- przynajmniej ja nie próbowałam. Pomimo tego i tak zaliczam ją do kategorii, którą uwielbiam- PALETY CIENI <3

Nawet pracoholicy potrzebują odpoczynku

Jak wiecie jestem pracoholikiem i tego nie ukrywam. Od roku nic się w tej kwestii nie zmieniło, ale gdy ostatnio nadarzyły się dwa dni wolnego stwierdziłam, że to idealna okazja by odpocząć i gdzieś pojechać. Uprzedziłam wcześniej moją przyjaciółkę, że mam wolne i pojechałam do niej na ten czas. Fakt, że zostawiłam wszystko i pojechałam przed siebie sprawił, że odpoczęłam, nie myślałam o pracy, o wszystkim co mnie ostatnio przytłaczało.
Spędziłam go z Paulą, głównie na babskich pogaduchach. Jeśli kiedyś będziecie w Nowym Targu to serdecznie wam polecam Kawiarnię Deja Vue. Zjadłam tam przepyszne naleśniki z serem, oblane karmelem i posypane orzechami. Były one bardzo słodkie, przynajmniej dla mnie, bo na co dzień nie używam cukru, i miałam problem z ich zjedzeniem, ale dałam radę :). Kolejnym obowiązkowym punktem, gdzie musicie wstąpić, jest Lodziarnia Żarneccy, miejsce znane na całą Polskę. W naszym przypadku zamówiłyśmy najmniejszą porcję, gdyż więcej nie byłyśmy w stanie zmieścić po…