Przejdź do głównej zawartości

Dlaczego coraz rzadziej się maluję?

Jak wiecie z wcześniejszego wpisu, przez ostatnie kilka miesięcy przechodziłam kurację Izotekiem. O całym tym procesie pisałam wcześniej, więc nie będę już do tego wracać. Nie pokazałam Wam wtedy jak wyglądała moja twarz oraz jak wygląda ona teraz, gdy już zakończyłam leczenie.

Na długo przed zaczęciem kuracji nie lubiłam swojej twarzy, tego jak wygląda ona bez makijażu. Nie robiłam sobie wtedy zdjęć bez "tapety", bo po prostu źle się z tym czułam. Nie owijajmy w bawełnę, był to czas kiedy nie akceptowałam swojego wyglądu. Przez ponad 6 lat przed każdym wyjściem z domu musiałam się pomalować. Stało się to w pewnym stopniu moją rutyną (korektor, podkład, tusz do rzęs, kredka do brwi, a czasem rozświetlacz czy bronzer). Do tego stopnia nienawidziłam swojego wyglądu, że bez makijażu chodziłam tylko w domu, wstydziłam się tego jak wyglądam. Niektórym z Was może wydawać się to dziwne, bo już wtedy pisałam tutaj. Uprzedzając pytania- nie retuszowałam zdjęć. Po prostu robiłam je gdy byłam w makijażu i kiedy moja cera wyglądała lepiej, żeby jak najmniej było widać niedoskonałości.
Zastanawiam się czy publikować je, bo przecież nie jest ono tak idealne, jak wszystkie obecnie publikowane zdjęcia w Internecie. Jednak w momencie opublikowania wpisu o Izoteku wiedziałam, że tylko przedstawienie całej historii może zamknąć ten rozdział mojego życia.
To zdjęcie zrobiłam miesiąc po rozpoczęciu kuracji. W tamtym okresie moja twarz prezentowała się najgorzej, trądzik się zwiększył. Do tego efekt przesuszonej skóry, która była widoczna, sprawiły, że wątpiłam w to czy leczenie przyniesie zamierzony efekt. Czy to wszystko jest warte tego by wyglądać lepiej? Nie ukrywam, że miałam chwile zwątpienia. Jednak warto walczyć ze swoimi słabościami i pokonywać je, bo to wszystko "siedzi" w naszej głowie.
Dzisiaj, gdy porównuję te dwa zdjęcia oraz patrzę w lustro jestem szczęśliwa z tego jak wyglądam. Nadszedł czas, kiedy w pełni akceptuję moją twarz. Przejawem tego jest chodzenie bez makijażu. Jedynie co robię to podkreślam rzęsy tuszem, a brwi kredką, nic więcej. Od miesiąca nie używam na co dzień podkładu. Oczywiście, gdy mam jakieś ważne wyjście lub chcę się pomalować, to robię to.
Najbardziej poprawia mi humor, gdy znajomi mówią, że ładnie się wymalowałam- lekki podkład. Są w szoku kiedy okazuje się, że na mojej twarzy go nie znajdą.
Pragnę Wam jednak uświadomić, że szkoda cery na codzienny, pełny makijaż. Pozostańcie sobą i bądźcie naturalne. ;) Zawsze można dłużej pospać o te kilka, a czasem kilkanaście minut, co rano wydaje się bezcenne.


Miłego dnia,
Trzymajcie się, M.

Komentarze

Popularne posty

Mam dwadzieścia jeden lat i kocham swoje życie

Tak, to właśnie dzisiaj, dwadzieścia jeden lat temu przyszłam na świat. Tamten czas pamiętam tylko ze wspomnień rodziców, którzy zawsze mówią o powodzi i problemach z dojazdem. To właśnie w ten dzień lubię oglądać zdjęcia z czasu gdy byłam młodsza. Cieszę się, że wtedy wywoływało się cały film i zdjęcia są na papierze, bo ma to swój urok.  * Nie wiem czy też tak macie, ale ja wolę zapisywać swój wiek słownie, bo nie odczuwam tego, ile lat już mam. Dwadzieścia jeden to nie jest jeszcze starość, ale gdy zdam sobie sprawę jak ten czas szybko mija, to nim się obejrzę, to czterdziestka na karku jak nic. * Dla mnie 5 lipca to normalny dzień tygodnia, dzień jak każdy inny. Dlatego od kiedy pracuję to nie biorę wolnego. Zachowuję się jak gdyby nigdy nic i cieszę się z faktu, że o moich urodzinach wie zaledwie kilka osób. Nie wiem jak Wy ale ja wolę kilka szczerych życzeń niż składanych na siłę, bo przecież tak wypada. Gdyby ktoś, kilka tygodni temu, zadał mi pytanie czy jestem zadowolona ze s…

A może czekoladę?

Czekoladę mogę jeść całymi dniami, o każdej porze dnia i nocy. Im  większa tabliczka tym lepiej :) Jednak ta czekolada nie należy do jadalnych- przynajmniej ja nie próbowałam. Pomimo tego i tak zaliczam ją do kategorii, którą uwielbiam- PALETY CIENI <3

Nawet pracoholicy potrzebują odpoczynku

Jak wiecie jestem pracoholikiem i tego nie ukrywam. Od roku nic się w tej kwestii nie zmieniło, ale gdy ostatnio nadarzyły się dwa dni wolnego stwierdziłam, że to idealna okazja by odpocząć i gdzieś pojechać. Uprzedziłam wcześniej moją przyjaciółkę, że mam wolne i pojechałam do niej na ten czas. Fakt, że zostawiłam wszystko i pojechałam przed siebie sprawił, że odpoczęłam, nie myślałam o pracy, o wszystkim co mnie ostatnio przytłaczało.
Spędziłam go z Paulą, głównie na babskich pogaduchach. Jeśli kiedyś będziecie w Nowym Targu to serdecznie wam polecam Kawiarnię Deja Vue. Zjadłam tam przepyszne naleśniki z serem, oblane karmelem i posypane orzechami. Były one bardzo słodkie, przynajmniej dla mnie, bo na co dzień nie używam cukru, i miałam problem z ich zjedzeniem, ale dałam radę :). Kolejnym obowiązkowym punktem, gdzie musicie wstąpić, jest Lodziarnia Żarneccy, miejsce znane na całą Polskę. W naszym przypadku zamówiłyśmy najmniejszą porcję, gdyż więcej nie byłyśmy w stanie zmieścić po…