Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2018

Dlaczego coraz rzadziej się maluję?

Jak wiecie z wcześniejszego wpisu, przez ostatnie kilka miesięcy przechodziłam kurację Izotekiem. O całym tym procesie pisałam wcześniej, więc nie będę już do tego wracać. Nie pokazałam Wam wtedy jak wyglądała moja twarz oraz jak wygląda ona teraz, gdy już zakończyłam leczenie.

Na długo przed zaczęciem kuracji nie lubiłam swojej twarzy, tego jak wygląda ona bez makijażu. Nie robiłam sobie wtedy zdjęć bez "tapety", bo po prostu źle się z tym czułam. Nie owijajmy w bawełnę, był to czas kiedy nie akceptowałam swojego wyglądu. Przez ponad 6 lat przed każdym wyjściem z domu musiałam się pomalować. Stało się to w pewnym stopniu moją rutyną (korektor, podkład, tusz do rzęs, kredka do brwi, a czasem rozświetlacz czy bronzer). Do tego stopnia nienawidziłam swojego wyglądu, że bez makijażu chodziłam tylko w domu, wstydziłam się tego jak wyglądam. Niektórym z Was może wydawać się to dziwne, bo już wtedy pisałam tutaj. Uprzedzając pytania- nie retuszowałam zdjęć. Po prostu robiłam je gd…

Zostałam matką

Od trzech tygodni jestem szczęśliwą mamą Lili. Pewnie zastanawiacie się jak to możliwe skoro zażywałam Izotek?



Już jako mała dziewczynka chciałam mieć psa. Jednak u mnie w domu zawsze był kot. Pamiętam, że pierwszy jako jedyny był biały, a już każdy następny po nim rudy. Koty chodzą swoimi ścieżkami, tak samo te moje. Często kończyło się tak, że jeśli nie umarły ze względu na swój wiek czy chorobę, to odchodziły gdzieś. Były one tak oswojone, że z łatwością ktoś inny mógł je przygarnąć. W takich sytuacjach myślałam czy tak faktycznie jest, czy zostały u równie dobrych ludzi.

Pomysł zakupu psa pojawił się nagle, nie planowałam powiększania liczby domowników. W przeciągu niecałego miesiąca podjęłam decyzję i tak oto zrealizowało się moje marzenie z dzieciństwa.



Lili to mój pies, a dokładniej Jack Russell Terier. Ta mała kruszynka jest ze mną już od trzech tygodni. Od tego czasu moje życie uległo zmianie, a szczególnie mój plan dnia. Spędzamy razem praktycznie cały dzień. Pisząc ten wpis…

Organic shop- maski do włosów

Podczas ostatniej wizyty u fryzjera zapytałam moją koleżankę co poleciłaby mi do pielęgnacji włosów. Chciałam by nie były one aż tak puszyste, bardziej ułożone ale też i odżywione. Koleżanka poradziła mi, że najlepsze dla mnie będą maski.

Będąc w drogerii szukałam naturalnej maski do włosów, w przystępnej cenie oraz by włosy były po użyciu jej wygładzone. Początkowo nie mogłam się zdecydować. Czytałam etykiety i porównywałam produkty z Organic shop. Nie chciałam kupować ich wszystkich, bo po pierwsze przyczyniło by się to do mojego bankructwa, a także nie czytałam wcześniej żadnych opinii na ich temat. Ostatecznie mój wybór padł na KOKOS&SHEA- maskę nawilżającą. Co mnie skusiło do jej zakupu? Głównie to cena. Musicie przyznać, że niecałe 10zł za 250ml produktu i to organicznego, to dobra cena. Zobaczcie też na skład artykułu i sami oceńcie:
Aqua, Cetearyl Alcohol, Distearoylethyl Dimonium Chloride,Ricinus Communis Seed Oil, Glycerin,Ccos Nucifera Oil*, Butyrospermum Parkii Butter…

7 miesięcy zmian

Opublikowanie tego wpisu planowałam już kilka miesięcy temu, jednak chciałam poczekać aż zakończę kurację. Jak mogliście zauważyć na zdjęciach, moja twarz nie była idealna. Pomimo makijażu, można było zauważyć na niej niedoskonałości.

UPDATE- studia, sesja

Minął już ponad miesiąc od kiedy pojawił się tutaj ostatni wpis. Postanowiłam, że przybliżę Wam chociaż trochę ten czas.

Czekoladki po raz kolejny

Zauroczona paletą od I Heart Makeup- Chocolate Vice postanowiłam kupić kolejne palety z tej serii. Akurat wyszła paleta Mint Chocolate, więc zdecydowałam się ją kupić i przy okazji też Rose Gold, na którą polowałam od dłuższego czasu.