Przejdź do głównej zawartości

Czy to już pracoholizm?- moja historia


Kolejny dzień wygląda tak samo, poświęcony tylko pracy, bo przecież nie ma nic poza nią. Każda wolna chwila poświęcona na pracę, niby pod pretekstem bycia na bieżąco ze wszystkim, bycia jak najlepszą.


Moi znajomi bardzo dobrze wiedzą, że gdy przychodzą wakacje to spędzam większość czasu w pracy. Ciężko jest wtedy się ze mną spotkać, bo ja jako sumienny pracownik nie chcę zamieniać się z innymi zmianą. Wychodzę z założenia, że jeśli sama podałam takie dni pracy to muszę wtedy pracować. Także zgadzam się na większość zamian, bo przecież skoro jestem dyspozycyjna to czemu mam nie pomóc innym. I tym oto sposobem moje wakacje przybierają nazwę PRACA. Wstawałam z łóżka po to by iść do pracy, a gdy wracałam to byłam po prostu zbyt zmęczona, by cokolwiek robić. Czasami czułam się wykończona bardziej psychicznie niż fizycznie. Sprawiło to, że stałam się bardzo nerwowa, nawet drobnostki zaczęły mnie wyprowadzać z równowagi. Przez to, że tak dużo czasu spędzałam w pracy moi koledzy i koleżanki zaczęli się pytać ironicznie: "A ty nie masz życia poza pracą?". Wtedy zdawałam sobie sprawę, że porzuciłam wszystko: bloga, znajomych, rodzinę. Ze znajomymi utrzymywałam tylko kontakt na Facebooku, a każde proponowane spotkanie odkładałam na dogodniejszy termin, który nie nastąpił. Jak było z blogiem to sami widzieliście, ostatnie wpisy ukazały się prawie miesiąc temu po kilkumiesięcznej przerwie. Zawsze mówię, że pieniądze nie są dla mnie najważniejsze, a wręcz odgrywają najmniejszą rolę w moim życiu. Dalej tak sądzę, ale zauważyłam, że pracą starałam się wypełniać pustkę, która pojawiała się po powrocie do domu. Stwierdziłam, że po co mam wracać do domu i gapić się w telewizor czy po raz setny przeglądać te same strony w Internecie. Postanowiłam nie marnować czasu na bzdury tylko pracować. Praca stała się dla mnie odskocznią od codziennego życia.

Jednak nadszedł taki dzień kiedy to zaczęłam się zastanawiać czy mam jakieś życie poza pracą? I wiecie jaka jest odpowiedź? NIE. Tak bardzo poświęciłam się pracy, że nawet podczas studiów wypełnia ona mój wolny czas. Uważałam, że nie mam znajomych, którzy chcą się ze mną spotkać, bo przecież oni mają swoich, ważniejszych znajomych. Stałam się jeszcze bardziej wycofana i całkowicie oddałam się pracy. O ile studia są taką odskocznią, o tyle w wakacje moje życie kręci się tylko wokół pracy. Tak jak każdy mam lepsze i gorsze dni w pracy, ale lubię pracować. Teraz jestem na urlopie i widzę zmianę, głównie w swoim zachowaniu. Stałam się bardziej spokojna i wreszcie czuję, że żyję. Mam czas na realizowanie swoich pasji, na czytanie książek czy oddanie się beztroskiemu rozmyślaniu. Przychodzą chwilę kiedy zastanawiam się jak moje życie będzie wyglądało dalej, po urlopie. I szczerze to nie wiem. Nie wiem, czy uda mi się znaleźć równowagę pomiędzy pracą, a życiem prywatnym. Będę jednak starała się robić wszystko, by nie dopuścić do stanu w jakim się znajdowałam w ostatnich miesiącach.


Pamiętajcie, nie ma nic złego w tym, że pracujecie i chcecie sobie dorobić. Jednak praca nie może stać się całym Waszym życiem. Nie odstawiajcie na bok przyjaciół, rodziny czy zainteresowań. Wyznaczcie grubą krechą granicę pomiędzy pracą, a życiem prywatnym. By potem nie żałować, że zostaliście sami bez niczego i nikogo.


Miłego dnia,
Trzymajcie się, M.


Komentarze

  1. Czytając wpis doszłam do wniosku, że nie tylko ty masz ten problem. praca- pieniądz, studia-wykształcenie-praca-pieniądz...i koło się zamyka. nie ma czasu na odpoczynek, aż w końcu organizm sam się o niego dopomni. życzę udanego urlopu i zapraszam na kate-life-trends.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i już odwiedzam bloga :)

      Usuń
  2. hm widząc ten post mam sam wizję takiego człowieka. jedynie co mnie trzymało w domu to dziewczyna dzięki niej wyrwałem się z pod szpon tej choroby. Kiedy ma się dzień wolny to nie wie się co można zrobić ze sobą. Czuje że jeśli znajdę prace taką że będę mógł z dziewczyną spędzać czas to oprócz pracy to może ona będzie bo telefon nie będzie potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w znalezieniu tej "właściwej" pracy :)

      Usuń
  3. Praca jest ważna, ale nie mozna zapominać o sobie i swoich bliskich :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może ja jestem jakaś dziwna, ale mimo że lubię moją pracę, to nie stanowi ona najważniejszej części mojego dnia. W wolnej chwili (w pracy mam na myśli) mogę zacząć planować mój wieczór, co napiszę na blogu czy jaką książkę mam wypozyczyć, by mieć co czytać wieczorami. Ja nawet w trakcie pracy myślę, o tym z kim mam się spotkać czy do kogo zadzwonić. Bo kontakty z bliskimi, wieczory z książką czy blog są najważniejszymi momentami dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś dziwna. Wydaje mi się, że sprzeczność w naszej mentalności wynika z podejścia do pracy i z tego jak ona wygląda.

      Usuń
  5. Jeśli piszesz: "Praca stała się dla mnie odskocznią od codziennego życia." to poważnie zastanowiłabym się nad tym życiem, że to praca musi być odskocznią :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj sporo znam pracoholików i sporo mam ich wokół siebie. Myślę, że gdyby nie rodzina - dzieci, mąż - sama wpadłabym w pułapkę wiecznej pracy. Wiem jednak, że nie byłabym wtedy szczęśliwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ciebie to nie dopadło. Mam nadzieję, że ja do tego już nie wrócę...

      Usuń
  7. Takie podejście może doprowadzić do wypalenia zawodowego. Dotyka ono coraz młodszych ludzi. Pracuję z nimi i wiem, jaki przy tym jest smutek. Warto zadbać o naturalną odskocznię od pracy - po pierwsze o ludzi, których lubisz i chętnie przebywasz w ich towarzystwie oraz pasję, która będzie pochłaniać. Ale ludzie są najważniejsi...

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, ja bym Ci poradziła: uważaj kochana, bo wypalisz się prędzej niż myślisz.Poważnie. Ja nigdy nie żyłam pracą, ale mam znajomych,dla których praca jest wszystkim i są totalnie nie do życia. Serdeczności ślę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Równowaga to dla mnie złoty środek na wszystko, także na pracę ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

A może czekoladę?

Czekoladę mogę jeść całymi dniami, o każdej porze dnia i nocy. Im  większa tabliczka tym lepiej :) Jednak ta czekolada nie należy do jadalnych- przynajmniej ja nie próbowałam. Pomimo tego i tak zaliczam ją do kategorii, którą uwielbiam- PALETY CIENI <3

Mam dwadzieścia jeden lat i kocham swoje życie

Tak, to właśnie dzisiaj, dwadzieścia jeden lat temu przyszłam na świat. Tamten czas pamiętam tylko ze wspomnień rodziców, którzy zawsze mówią o powodzi i problemach z dojazdem. To właśnie w ten dzień lubię oglądać zdjęcia z czasu gdy byłam młodsza. Cieszę się, że wtedy wywoływało się cały film i zdjęcia są na papierze, bo ma to swój urok.  * Nie wiem czy też tak macie, ale ja wolę zapisywać swój wiek słownie, bo nie odczuwam tego, ile lat już mam. Dwadzieścia jeden to nie jest jeszcze starość, ale gdy zdam sobie sprawę jak ten czas szybko mija, to nim się obejrzę, to czterdziestka na karku jak nic. * Dla mnie 5 lipca to normalny dzień tygodnia, dzień jak każdy inny. Dlatego od kiedy pracuję to nie biorę wolnego. Zachowuję się jak gdyby nigdy nic i cieszę się z faktu, że o moich urodzinach wie zaledwie kilka osób. Nie wiem jak Wy ale ja wolę kilka szczerych życzeń niż składanych na siłę, bo przecież tak wypada. Gdyby ktoś, kilka tygodni temu, zadał mi pytanie czy jestem zadowolona ze s…