poniedziałek, 27 marca 2017

Dlaczego boimy się zaryzykować?


Każdy z nas czegoś się boi, nawet najwięksi twardziele. Zgrywają oni nieustraszonych, jednak gdy przyjdzie im stanąć oko w oko ze strachem to przestają być tacy odważni. Dlatego nie mamy się czego wstydzić. Dla jednych z nas strach budzi pracodawca, sama praca, sąsiad, zwierzęta, reakcje i nastroje, ale także podjęcie decyzji.

Dlaczego boimy się podejmować decyzje? Jak wiemy, każda z nich w mniejszym lub większym stopniu wpłynie na nasze dalsze życie. A my boimy się zmian. Mimo, że marzymy o domu z basenem i ogródkiem, dobrze płatnej pracy i spełnianiu wszystkich celów boimy się tego co powiedzą znajomi, rodzina. A co jeśli coś pójdzie nie tak? Zmiana pracy na lepiej płatną okaże się kompletną klapą i po tygodniu z niej odejdziemy zostając bezrobotnymi. A przecież można było zostać przy tym co bezpieczne, pewne. W tym wypadku uważamy, że dołująca nas praca była lepsza, bo przynajmniej mieliśmy nawet marną pensję a teraz nie mamy nic. Żałujemy podjętej decyzji, bo mieliśmy z tyłu głowy myśl: na pewno nasza decyzja będzie mieć negatywne skutki i nasze życie zawali się jak domek z kart. Nie możemy tak myśleć, bo przez to każdy dzień będzie bezbarwny, odklepany. Chyba, że odpowiada Ci takie życie. Jednak jeśli chcesz cieszyć się każdego dnia i czerpać radość z życia musisz podejmować ryzyko. Lepiej żałować, że coś się zrobiło, niż żałować, że się tego nie wykonało. Te słowa wydają się takie proste, ale zdaję sobie sprawę, z tego, że tak nie jest. Widzę po sobie ile razy plułam sobie w brodę, że odpuściłam.
Jedną z takich sytuacji był koncert na który bardzo chciałam iść. Nie kupiłam wcześniej biletu, bo stwierdziłam, że jest jeszcze czas, a potem już ich nie było. Kiedy w dniu koncertu pojawiła się możliwość kupienia biletu i pójścia na koncert ja tego nie zrobiłam, bo bałam się iść sama, bo przecież lepiej iść z kimś niż samemu. Potem długo ubolewałam nad moją decyzją. To było akurat jedno z ostatnich takich moich zdarzeń.



Kolejną taką sytuacją było zakładanie bloga. Odwlekałam to bardzo długo. Dlaczego? Właśnie przez strach spowodowany tym co pomyślą znajomi, co będą mówić. Niby blogowanie stało się tak popularne jak robienie codziennych zakupów, ale nie jest powszechnie akceptowane. Odkładałam to też ze względu na maturę, że niby nauka. Maturzyści na pewno wiedzą, że to tylko teoria, bo wtedy każdy szuka innego zajęcia, nawet najbardziej znienawidzonego na co dzień. Po maturze założyłam bloga, ale porzuciłam go dość szybko tłumacząc to natłokiem obowiązków. Teraz z perspektywy czasu, nie żałuję, że zaryzykowałam, bo widzę ile sprawia mi to radości.



Podejmowanie ryzyka ułatwią nam ludzie, którymi się otaczamy. Jeśli większość z naszych znajomych to pesymiści, to czy warto spędzać z nimi czas? Ich podejście nam nie pomoże, a tylko zdołuje. Mając przy sobie osoby tryskające energią, szczęśliwe będzie o wiele łatwiej. Już sama ich obecność będzie motywująca i doda siły do działania. Oczywiście, że każdy ma gorszy dzień i nie jest happy 24h na dobę. Może to co napisałam wydaje się dziwne, jednak tak jest. Na studiach poznałam ludzi, którzy pomogli mi uwierzyć w siebie i swoje możliwości. Razem ze mną cieszą się moim szczęściem i to oni motywują mnie. Nie są to osoby nie wiadomo jak znane, ale właśnie najbliższe. Pamiętam czasy kiedy grono moich znajomych stanowiły osoby, które niby mnie lubiły, ale na każdy mój sukces reagowały z zawiścią, a na porażkę śmiechem. Teraz wiem, że to byli zwykli znajomi jakich pełno.



Każdy z nas się boi, więc teoretycznie moglibyśmy uznać to za coś normalnego i żyć jak gdyby nigdy nic. Jednak to jest nasze życie i to my mamy nad nim kontrolę. Nawet jeśli nie nad wszystkim możemy zapanować. Musimy pamiętać, że to nasz umysł może nas jedynie powstrzymać lub napędzić do działania. Nigdy nie będzie odpowiedniego czasu na realizację marzeń, bo zawsze coś będzie stawać na przeszkodzie. Nie będę ukrywać, że ja dalej okładam niektóre wybory i czekam na lepszy moment. Nie jestem idealna, ale staram się walczyć ze strachem związanym z podejmowaniem decyzji. Mam nadzieję, że moje przykłady pomogą każdemu z Was zaryzykować.


Pamiętaj, decyzja należy do Ciebie i tylko TY ją podejmujesz!

Miłego dnia!
Trzymajcie się, M.

15 komentarzy:

  1. Ja zawsze podchodziłam do zmian sceptycznie i przez bardzo długi czas twierdziłam, że jest jak jest, wcale nie za dobrze, ale stabilnie. I to był największy błąd i zmarnowane ponad 2 lata mojego życia! Na szczęście byłam w stanie powiedzieć stop i wyrwać się z tego strasznego kieratu i wręcz psychicznego nękania. Porzuciłam dotychczasową pracę a teraz nareszcie robię to, co sprawia mi przyjemność i gdzie czuję się spełniona. Oczywiście, że się bałam ale teraz nie wyobrażam sobie innej decyzji i nie mogę się nadziwić swojej głupocie. Trochę to trwało i wydaje mi się, że do takich decyzji trzeba czasu, po prostu. Nie bójmy się walczyć o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoja historia dodaje motywacji. Dziękuję :)

      Usuń
  2. Kojarzysz film "Yes man"? Na każdą propozycję w życiu odpowiadać "TAK!" - ciekawe, jak by się to rozwinęło... Ale pewnie niewielu z nas by zaryzykowało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę go nadrobić. Czasami przydałoby się tak z automatu mówić "tak".

      Usuń
  3. Kojarzysz film "Yes man"? Na każdą propozycję w życiu odpowiadać "TAK!" - ciekawe, jak by się to rozwinęło... Ale pewnie niewielu z nas by zaryzykowało ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam zmiany, chociaż zawsze bardzo się ich boję! Mimo to nie rezygnuję, działam i nie żałuję! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetnie! Sama muszę się do nich przekonywać bardziej. :)

      Usuń
  5. Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana jak to mówią :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka zawsze mi to powtarza :D

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że lęk przed zmianami jest najcięższym do przezwyciężenia. Ludzie boją się ryzyka, ale i są czasem bardzo wygodni - w miarę klarowna i "swojska" sytuacja dnia codziennego jest bezpieczniejsza niż konieczność podjęcia niepewnej decyzji. Warto otaczać się osobami, które będą wspierały nasze decyzje i dodawały otuchy w trakcie podejmowania przez nas zmian. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) To ludzie, którymi się otaczamy nas kształtują i pomagają podejmować decyzje w naszym życiu :)

      Usuń
  7. Lubimy strefę komfortu, tyle tylko, że to nic w naszym życiu nie zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jeden z tych negatywnych "komfortów".

      Usuń
  8. to prawda, przy poważnych decyzjach zawsze czuje się stres, przynajmniej ja tak mam. takim samym problemem był dla mnie mój blog bo opisuję coś co nie jest normalne. wiadomo stres jest, ale jak się pokona pierwsze kroki to już później raczej z górki. świetnie piszesz :)
    obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie chyba ten stres jest najgorszy, szczególnie dla czegoś nowego.

      Usuń